Klindacin T – opinie o maści

Dzień dobry moi drodzy! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnego produktu na trądzik, czyli maści Klindacin T. Trądzik zabiera Wam pewność siebie? Nie martwcie się, to nie tylko Wasz problem. Ja zmagam się już z trądzikiem bardzo długo. Czasem nawet ratuję się wizytą u dermatologa. Tak też było tym razem. Bardzo miła pani doktor zobaczyła mój problem i zapisała mi taką oto maść. Zobaczmy więc czy ten specyfik na receptę zadziała.

Klindacin T – o maści

Maść, którą poleciła mi pani doktor jest bezbarwnym żelem do stosowania bezpośrednio na skórę. Jej głównym składnikiem jest klindamycyna. Jest to organiczny związek chemiczny, który jest antybiotykiem. Jego działanie polega na zablokowaniu bakteryjnych robosomów, które są odpowiedzialne za wzrost i namnażanie się komórek bakteryjnych. Ci z Was, którzy uważali na biologii doskonale wiedzą o czym mówię. Dla innych po prostu napiszę, że lek ten ma zapobiegać rozwojowi trądziku pospolitego. Z informacji o leku jakie jeszcze mogę Wam podać to maść ta kosztuje w granicach 20 zł. Nie jest to zbyt wysoka cena więc myślę, że każdy może sobie na tę maść pozwolić. Pani doktor poleciła mi stosować maść na noc. Tak więc zamierzam robić. Mam stosować ją przez miesiąc, a potem skontaktować się z lekarzem. Przechodzę zatem do mojej ulubionej części wpisów, czyli testu. Trzymajcie kciuki!

Po tygodniu stosowania klindamycyny

Maść stosuję już tydzień i jedyne co mogę powiedzieć to zauważyłem poprawę. Lek ten rozprawił się z tymi zmianami, które mam na twarzy. Zasuszył je i przyspieszył ich gojenie. Po drugie, moja cera w miejscach gdzie stosuję maść nie jest zbyt przesuszona, więc też mnie to cieszy. Poczekajmy więc i zobaczmy co będzie dalej.

Po dwóch tygodniach stosowania

Wracam do Was po dwóch tygodniach z informacją, że niestety musiałem przerwać moje testy. Już Wam jednak spieszę z wyjaśnieniami co takiego się wydarzyło. Stosowałem maść wedle zaleceń i muszę powiedzieć, że byłem z niej naprawdę zadowolony. Robiła to co miała. Do czasu. Wszystko zaczęło się od tego, że któregoś dnia strasznie bolał mnie brzuch. Niestety ból skończył się na nieprzyjemniej biegunce i odwodnieniu organizmu. Poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu i okazało się, że to właśnie maść, którą stosowałem tak na mnie zadziałała. Lekarz kazał mi niezwłocznie ją odstawić. Poszedłem więc załamany do mojego dermatologa po inny ratunek i pani doktor poleciła mi alternatywę.

Nonacne – nowy preparat na trądzik

Pani doktor poleciła mi ten suplement diety. Powiedziała, że mój żołądek został potraktowany silnym antybiotykiem i widać mój organizm potrzebuje czegoś lżejszego. Taki ma być ponoć Nonacne. Są to tabletki wykonane na bazie samych naturalnych składników. W swoim składzie posiadają czerwoną koniczynę, witaminę C, cynk, liść pokrzywy i wyciąg z pestek winogron. Jedno opakowanie zawiera 60 kapsułek i kosztuje ok. 150 zł. Tabletki należy brać dwa razy dziennie. Nie byłem szczerze powiedziawszy przekonany do nowego leku no ale skoro poleca mi go lekarz to chyba wie co robi. Warto wspomnieć jeszcze to, że tabletki te są dostępne bez recepty i można kupić je na stronie producenta. Nonacne ma rozprawić się z trądzikiem każdego pochodzenia. Dodatkowo ma pozytywnie wpłynąć na usunięcie wągrów, zaczerwienień, blizn czy zaskórników. Jak podaje już sam producent tabletki te mają trafiać w źródło problemów i dlatego mają być tak skuteczne. No dobrze zatem przechodzimy do testów!

Po pierwszym tygodniu przyjmowania Nonacne

Mój żołądek już się na szczęście uspokoił. Nowe tabletki póki co nie działają na mnie negatywnie w żaden sposób. Jedyne co zauważyłem to to, że przestały mi wyskakiwać nowe zmiany. Testuję więc dalej i zobaczymy co z tego będzie.

Po trzech tygodniach kuracji

Moi drodzy w końcu znalazłem idealny lek na trądzik. Tak jest, to właśnie testowane przeze mnie Nonacne. Żadnych skutków ubocznych, a za to jakie efekty! Nonacne rozprawił się na dobre z moim trądzikiem. Teraz pisząc do Was mam praktycznie dwie lub trzy krostki. Co do blizn to zauważam, że te także powoli znikają. Moja kuracja dobiega już końca zatem zamówiłem już nowe opakowanie tych tabletek. Za tydzień mam wizytę u mojego dermatologa, któremu podziękuję za polecenie cudownych tabletek.

Teraz Was chciałem zachęcić do ich zakupu. Tabletki są w 100% naturalne więc Ci z Was, którzy mają delikatny żołądek spokojnie mogą je brać. Dodatkowo lek perfekcyjnie rozprawiają się z trądzikiem. U mnie to był strzał w dziesiątkę. Nie czekajcie zatem i kupujcie póki jeszcze można je gdzieś dostać. Na koniec wrzucam Wam fotkę przed i po, która być może jeszcze bardziej zachęci Was do zakupu.

 

Efekty mojej kuracji Nonacne:

Aktualizacja:

Dostaje wiadomości z pytaniem gdzie kupić Nonacne – polecam zakup na stronie producenta. Nie ryzykowałbym zakupu tabletek na allegro albo na innych portalach – możecie trafić na podróbkę.

Aktualizacja 2:

Otrzymałem kod rabatowy specjalnie dla czytelników bloga! Dzięki niemu kupicie Nonacne o 20% taniejkliknij tutaj.

5 comments on “Klindacin T – opinie o maści”

  1. jacmenos napisał(a):

    Jest silny, jak każdy antybiotyk, choć nie polecam kiedy ktoś ma na to uczulenie. Klindomycyna ma wiele skutków ubocznych, przeczytajcie więc ulotkę zanim zaczniecie używać. Ja niestety tego nie zrobiłem i pierwsze co u mnie wystapiło to mega przesuszenie naskórka. Skóra była dosłownie jak papier, a potem zacząłem odczuwać dziwne swędzenie. Pryszcze co prawda też zasuszyło, ale zraziłem się i odstawiłem.

  2. Werner92 napisał(a):

    O to u ciebie i tak nie było źle. Też kupiłem Klindacin, polecony zresztą przez lekarza i skończyło się ostrymi problemami żołądkowymi. Na pryszcze jest nawet dobry, ale bieganie co chwila do toalety to trochę za dużo jak dla mnie. Mimo że ma dobra cenę i radzi sobie z trądzikiem u mnie ma minusa i zamieniam go na tabletki. Coś skutecznego to możecie mi polecić.

  3. Marten napisał(a):

    Wiesz, tabletek na trądzik to jest mnóstwo, więc powinieneś sprecyzować o jakie ci chodzi. Ja ze swojej strony polecam Nonacne, suplement diety. Szukałem czegoś z naturalnym składem, najlepiej roślinnym i ten ma wszystko co potrzebuje skóra. Jeśli idzie o skutki uboczne, to jeszcze nie spotkałem kogoś kto byłby uczulony na pokrzywę, ja w każdym razie nie zauważyłem u siebie żadnych. Fajne w tych tabletkach jest to, że szybko działają bo pierwsze pryszcze zaczęły znikać już w połowie pierwszego opakowania.

  4. Daarek125 napisał(a):

    Ja połączyłem jedno i drugie. Nie mam żadnych sensacji po Klindacinie, więc smaruje nim skórę od zewnątrz, a od środka leczę się suplementami. Nonacne działa, potwierdzam doświadczalnie. Biorę go od kilku tygodni i rezultaty są na razie niezłe. Jedyne co mi się w nim nie podoba, to trochę cena, ale jeśli będzie nadal taki skuteczny, to kupię go więcej.
    Zalety:
    – szybko działa,
    – żadnych sensacji po wzięciu tabletek,
    – biorę tylko dwie dziennie,
    – opakowanie wystarczy na miesiąc.
    Wady:
    – na razie cena.

  5. jerzyk napisał(a):

    Zgadzam się, skład naturalny, żadnej szkodliwej chemii, a pryszcze znikają w 100 procentach, zgodnie z tym co piszą o Nonacne. Jak nie wierzycie, to kupcie i się przekonajcie sami. Zawsze się znajdą jacyś narzekacze, ale widocznie lubią to co mają na twarzy, bo ja nie i mam zamiar się pozbyć wszystkich nawet najmniejszych sladów tradziku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.