Dzień dobry, dzień dobry! Rok akademicki w pełni. Coraz mniej czasu wolnego dla siebie, ale także coraz więcej wspólnych imprez ze znajomymi. Ostatnio poznałem na jednej z nich świetną dziewczynę. Wygląda naprawdę bosko, a co lepsze studiuje też na moim wydziale. Grunt przygotowany, więc muszę działać dalej. Nie sądzę jednak, że podobają się jej moje krosty, którymi pokrytą mam całą twarz. Aby więc jej zaimponować i umówić się z nią na randkę postanowiłem wyleczyć mój trądzik. Poczytałem w internecie i znalazłem maść, która powinna mi pomóc. Mam na myśli maść Benzacne. Zanim jednak zacznę ją stosować i opisywać Wam jej działanie to przygotowałem o niej kilka informacji.

Benzacne – o maści

Benzacne to popularna wśród osób walczących z trądzikiem maść. Głównym składnikiem produktu jest nadtlenek benzoilu. To substancja chemiczna, która jest wykorzystywana w wielu kosmetykach przeciwdziałających trądzikowi. Ma ona silne działanie przeciwbakteryjne. Co jeszcze znajdziemy w maści? Substancjami pomocniczymi są: wodorotlenek sodu, karbomer oraz woda. Oprócz tego, że maść ma usuwać trądzik oraz zaskórniki, to także sprawdzi się świetnie do wybielenia blizn i przebarwień. Oczyszcza ona także pory i sprawia, że te nie są tak widoczne i rozszerzone. Oczywiście maści nie mogą stosować osoby, które są uczulone na jeden z powyższych składników. W przeciwnym razie może wystąpić silna reakcja alergiczna. Maść dostępna jest niemal w każdej aptece bez konieczności recepty. Jej koszt wynosi ok. 25 zł. Warto także zaznaczyć, że na rynku dostępne są dwa stężenia maści. Jedno z nich to żel zawierający 50 mg nadtlenku benzoilu na 1 gram maści z kolei wyższe stężenie posiada 100 mg nadtlenku na gram produktu. Na sam początek postanowiłem jednak wybrać mniejsze stężenie. Mimo, że moja cera ma duży trądzik i mocno się przetłuszcza, to pani w aptece poradziła mi zacząć od mniejszej dawki. Przejdźmy zatem do testu maści.

Po pierwszym tygodniu testowania Benzacne

Powiem Wam, że trochę jestem zaniepokojony efektem na mojej cerze. Mimo, że minął dopiero tydzień jak stosuję maść, to da się już zauważyć zaczerwienienie twarzy oraz jej wysuszenie. Zacząłem więc przeglądać opinie w Internecie i okazało się, że to normalna reakcja skóry na nadtlenek benzoilu. Znalazłem też informację o tym, że dolegliwość ta powinna ustąpić w przeciągu kilku dni. Co do mojego trądziku, to nie zauważyłem poprawy. Nadal mam zaskórniki i zmiany trądzikowe. Niektóre z nich może szybciej się goją jednak maść nie zapobiega wyskakiwaniu nowych zmian. Liczę jednak mimo wszystko na to, że to jeszcze zbyt wcześnie na takie efekty. Testuję więc dalej.

Po 3 tygodniach testowania Benzacne

Niestety maść Benzacne to dla mnie totalny niewypał, który zaskutkował kuracją silnie nawilżającą. Pamiętacie jak martwiła mnie wysuszona cera? Okazało się, że to dopiero początki jej przesuszenia. Maść zaczerwieniła i wysuszyła mi twarz jeszcze bardziej niż do tej pory. Co gorsza zmiany trądzikowe nie zaczęły znikać. Miałem nawet wrażenie, że jest ich jeszcze więcej. Zapewne to efekt tego, że moja cera zaczęła produkować jeszcze więcej łoju, aby naturalnie się nawilżyć po przesuszeniu maścią. Niestety po niecałych trzech tygodniach musiałem więc odstawić maść i zakupić sobie w aptece krem silnie nawilżający. Co teraz zrobię? Oczywiście przejrzę w internet w poszukiwaniu alternatywny.

W końcu znalazłem lek na moją cerę, czyli Nonacne jako złoty środek

Przeglądając Internet i szukając czegoś na ratunek dla mojej trądzikowej cery znalazłem nowe tabletki przeciwtrądzikowe na rynku, czyli Nonacne. Tabletki te są aktualnie testowane przez wielu blogerów zmagających się z cerą trądzikową. Co więcej, większość z nich ocenia ten lek naprawdę pozytywnie. Ja także postanowiłem więc go wypróbować i zamówiłem jedno opakowanie dla siebie. A teraz przejdę do opisu tego suplementu diety.

Nonacne – o tabletkach

Wchodząc na stronę producenta pierwsze co uderza w nas, to informacja o tym, że lek przeznaczony jest dla osób dotkniętych każdym rodzajem trądziku. Niezależnie więc od tego czy posiadasz podskórne grudki, czy tylko zaskórniki to lek i tak Ci pomoże. Oprócz tego składniki suplementu: czerwona koniczyna, sarsaparilla, liść pokrzywy, cynk i witamina C mają trafiać w źródło problemu. Jedno opakowanie Nonacne zawiera 60 kapsułek. Oznacza to, że starczy ono na jeden miesiąc testowania leku. Cena jednego opakowania to koszt 150 zł. Przejdźmy więc do testu tabletek.

Nonacne – po tygodniu stosowania

Tabletki Nonacne stosuję dopiero tydzień, a na mojej cerze już widać delikatną poprawę. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że moja cera wygląda na odżywioną, wypoczętą i mniej zaczerwienioną. Pojawia się też tak jakby mniej nowych zmian trądzikowych. Póki co jednak nie zapeszam i testuję dalej.

Po trzech tygodniach stosowania

Jestem niesamowicie zadowolony z tabletek Nonacne! Moja cera wygląda już naprawdę rewelacyjnie. Przede wszystkim lek ograniczył wydzielanie sebum. Co więcej, stary trądzik zniknął, a nowe zmiany nie pojawiają się w ogóle na mojej cerze. Nadal posiadam przebarwienia, ale zdaję sobie sprawę, że aby te zniknęły potrzeba nieco więcej czasu. Poczekam jeszcze tydzień i jeśli nadal nic się nie zmieni, a może nawet poprawi, to zamawiam kolejne opakowanie.

Po miesiącu testowania Nonacne

Tabletki stosuję już przez miesiąc i teraz bez wyrzutów sumienia mogę je polecać. Moja cera wygląda przede wszystkim zdrowo. Brak zmian trądzikowych, zaskórników, nadmiaru sebum czy podskórnych grudek. Wszystko zniknęło! Co więcej, zmniejszają i wybielają się także blizny. Nawet nie marzyłem o tak dobrym efekcie tych tabletek! Teraz mogę śmiało pokazać się na ulicy i nie wstydzić się swojego trądziku.

Podsumowując moje rozważania stwierdzam, że: Benzacne to pieniądze wydane w błoto i dodatkowo to maść, która może zrobić Twojej cerze sporo krzywdy. Jeśli zaś chodzi o alternatywę dla niej, czyli Nonacne, to jestem pozytywnie zaskoczony! Lek ten polecam teraz każdemu kto ma problem z cerą trądzikową. Ja nie chcę wracać do dawnego stanu cery i już zamówiłem kolejne opakowanie. Teraz także pora na Ciebie. Nie czekaj i zacznij w końcu skutecznie walczyć o swoją zdrową cerę.

PS.: Umówiłem też się z tą dziewczyną, o której Wam pisałem. Teraz już po Nonacne nie muszę wstydzić się trądziku. Życzcie mi powodzenia!