Witam moich czytelników w to niedzielne popołudnie. Dzisiaj przychodzę do Was z postem recenzją o maści Finacea. Maść poleciła mi pani dermatolog. Ostatnio po raz kolejny musiałem się do niej wybrać bo moja cera znowu przechodzi wysyp. Tym razem moją zmorą jest strasznie przetłuszczająca się cera i podskórne grudki i guzki. Nie chciałem brać kolejnego antybiotyku, ponieważ te z reguły działają tylko wtedy kiedy się je przyjmuje. Po odstawieniu problem nawraca. Dlatego też pani doktor poleciła mi ten żel. Czy maść sprawdziła się u mnie i czy warto ją zakupić jeśli borykasz się z trądzikiem? Zapraszam do mojej recenzji skąd dowiecie się więcej.

Finacea – o leku

Finacea to maść do miejscowego stosowania na skórę. Substancją czynną leku jest kwas azelainowy. Jego zadaniem jest zmiękczyć warstwę rogową naskórka. Żel ponadto odblokowuje pory, dzięki czemu nadmierne wydzielanie sebum ma swoje ujście i nie tworzą się wypryski. Maść ma także hamować rozwój niektórych bakterii, które przyczyniają się do powstawania trądziku. Lekarze najczęściej przepisują maść osobom, które borykają się z trądzikiem różowatym, pospolitym, a także z przebarwieniami. Smarując więc zmienione chorobowo miejsca, maść wygładza od razu przebarwienia powstałe po zmianach trądzikowych. Maść jest dostępna wyłącznie na receptę. Jej koszt wynosi ok. 40 zł. Jak należy stosować produkt? Jeśli lekarz nie zaleci inaczej, to maść stosuje się dwa razy dziennie smarując nią zmienione chorobowo miejsca. Jeśli przy stosowaniu leku Finacea chcecie się malować dziewczyny, to musicie poczekać aż krem dobrze się wchłonie. Maść może wywoływać szereg skutków niepożądanych. Należą do nich: podrażnienia skóry, jasne plamy, zaczerwienienia, a także poparzenia słoneczne. Aby uniknąć tych ostatnich, w trakcie stosowania leku należy unikać kontaktu ze słońcem i nie chodzić do solarium lub korzystać z wysokich filtrów ochronnych. O maści to już wszystko. Teraz przechodzę więc do testu. Tradycyjnie dam Wam znać jakie efekty stosowania maści można zauważyć już po miesiącu stosowania.

Po miesiącu stosowania maści Finacea

Lek Finacea stosuję już miesiąc. Tak jak radziła mi pani doktor, smaruję zmienione chorobowo miejsca dwa razy w ciągu dnia. Jeśli chodzi o efekty stosowania, to zauważam drobne zmiany. Przede wszystkim moja cera mniej się przetłuszcza. Jest to naprawdę duży plus, ponieważ nie świecę się tak jak wcześniej, dzięki czemu moja cera wygląda znacznie estetyczniej i zdrowiej. Oprócz tego maść także w delikatny sposób zasusza nowo powstałe zmiany. Te dzięki niej szybciej się goją. Mimo tego lek jednak nie zapobiega powstawaniu nowych krost i pryszczy. Te pojawiają się na mojej twarzy cały czas. Maść będę testował jeszcze przez kolejny miesiąc. Może po tym czasie przyniesie mi ona większe i bardziej satysfakcjonujące efekty.

Po dwóch miesiącach testowania maści Finacea

Dwa miesiące testowania maści nie wystarczyły, aby moja cera w końcu wyglądała na zdrową. Trądzik pojawia się nadal, a podskórne grudki nie przestały być moją zmorą. Nie mogę jednak napisać, że lek nie działa w ogóle. Na pewno zmniejsza nowo powstałe zmiany i sprawia, że te o wiele szybciej się goją. Nie jest to jednak efekt jakiego oczekiwałem.

Skoro Finacea nie sprawdziła się u mnie tak, jak tego oczekiwałem, to zacząłem tym razem szukać w sieci czegoś, czym mogę wyleczyć trądzik na własną rękę. Tak trafiłem na Nonacne.

Nonacne – o leku

Nonacne to suplement diety w postaci tabletek. Jest to produkt dostępny bez recepty, który niedawno miał swoja premierę. Mimo tego lek zdążył już zyskać uznanie wielu osób dotkniętych trądzikiem. Na kilku stronach znalazłem bardzo pozytywne opinie o tym suplemencie, dlatego postanowiłem wypróbować go na własnej skórze. Nonacne to tabletki, które posiadają bardzo naturalny skład. Znajdziemy w nim: czerwoną koniczynę, sarsaparillę, liść pokrzywy, wyciąg z pestek winogron, witaminę C oraz cynk. Tabletki, jak obiecuje producent preparatu, mają działać na każdy rodzaj trądziku. Mam więc dużą nadzieję, że lek zlikwiduje także podskórne grudki, z którymi zmagam się już od dłuższego czasu. Oprócz tego lek ogranicza wydzielanie sebum, likwiduje zaskórniki, wągry oraz ropne zmiany trądzikowe. Producent leku obiecuje, że Nonacne trafia w źródło naszych problemów z trądzikiem, a nie tak jak większość preparatów działa jedynie na jego skutki, czyli trądzik. Jeśli chodzi o cenę produktu, to koszt miesięcznej kuracji wynosi ok. 150 zł. Producent leku radzi, aby dziennie przyjmować 2 tabletki. Nonacne zamówisz na oficjalnej stronie internetowej nonacne.pl. Lek dotarł już także i do mnie. Przechodzę zatem do mojej ulubionej części każdego posta, czyli testów. Zapraszam po wrażenia!

Po trzech tygodniach stosowania Nonacne

Nie wybrałem nawet jeszcze całego opakowania Nonacne, a już widzę efekty ze stosowania tego suplementu. Przede wszystkim lek ograniczył wydzielanie sebum. Moja cera jest świeża i nie świeci się nadmiernie. Oprócz tego tabletki przyspieszyły gojenie się powstałych już zmian. Mam także wrażenie, że odkąd zacząłem łykać Nonacne, to na mojej cerze nie pojawiają się żadne nowe pryszcze. Jeśli zaledwie trzy tygodnie stosowania przynosi takie efekty, to już nie mogę się doczekać jak będzie wyglądać moja cera, kiedy wybiorę drugie opakowanie suplementu. Chcecie wiedzieć jakie efekty daje Nonacne po wybraniu dwóch opakowań? Jeśli tak, to czytajcie dalej.

Po dwóch miesiącach stosowania Nonacne

Wybrałem już dwa opakowania suplementu Nonacne, a moja cera wreszcie wygląda tak, jak zawsze chciałem. Jest gładka, zniknęły wszelkie przebarwienia, a co najważniejsze w końcu pożegnałem się z trądzikiem. Nigdy nie myślałem, że jakiś lek zadziała na mnie aż tak dobrze jak Nonacne.

Jeśli więc Ty także borykasz się z trądzikiem, to koniecznie zamów opakowanie Nonacne z oficjalnej strony producenta: nonacne.pl. Gwarantuję Ci, że lek potrafi zdziałać cuda. Pożegnaj się raz na zawsze z trądzikiem dzięki suplementowi diety Nonacne.