Witajcie! Dziś kolejny wpis z serii testowania dla Was specyfików na trądzik. Dzisiaj na tapetę bierzemy Aquaclin, czyli popularną w Internecie maść. Zatem do dzieła.

O Aquaclin

W sieci krążą pozytywne opinie na temat specyfiku. Postanowiłem więc wejść na stronę producenta i zakupić maść dla siebie. Co do samej maści to ta powinna mieć biały kolor. Producent radzi także aby stosować ją na dzień. Na stronie znajdziemy również informacje o tym, że maść powinna zacząć działać już po pierwszym tygodniu. Co mi się spodobało od razu przed zakupem produktu? Z pewnością to, że producent nie obiecuje gruszek na wierzbie. Oznacza to, że sam wskazuje nawet, że w pewnym momencie kuracji zmiany mogą się zaostrzyć. Według mnie jest to jak najbardziej właściwe podejście. Za obiecywaniem złotych gór zawsze kryje się przecież jakaś ściema. Co jest głównym składnikiem, który sprawia, że Aquaclin działa? To nadtlenek benzoilu. Przyjrzyjmy się zatem bliżej tej substancji. Wykazuje ona właściwości utleniające, działa przeciwbakteryjnie. Specyfik ma więc zmniejszać liczbę zaskórników i powodować ustępowanie stanów zapalnych czy wykwitów. Stosowanie tej substancji jest wskazane kiedy macie problem z trądzikiem młodzieńczym, nasilony łojotokiem oraz ropnym zakażeniem skóry. Musicie jednak uważać, a najlepiej odstawić lek w momencie kiedy pojawi wam się świąd, zaczerwienienie oraz nadmierne łuszczenie się skóry. Aquaclin jest maścią dostępną bez recepty i znajdziecie ją w większości aptek. Jest to kolejny z niewątpliwych plusów bo ja nie musiałem jej długo szukać i znalazłem ją w pierwszej, lepszej aptece, do której wszedłem. Jednak dosyć o leku przejdźmy teraz do działania i opinii.

Aquaclin – opinie, działanie

Maść tak jak pisze producent należy stosować najlepiej na noc. Zacząłem więc smarować moje wypryski, które pojawiały mi się na twarzy. Minął tydzień i zmiany zaczęły ewidentnie znikać. Powiem Wam, że taka maść to świetne wsparcie w, np. suplementacji diety. Tabletki na co dzień, a maść wieczorem. Przejdźmy jednak do dalszych efektów. Minął drugi tydzień i ewidentnie zacząłem zauważać, że maść przyniosła mojej cerze poprawę. Zmian zaczęło tak jakby pojawiać się znacznie mniej. Co więcej, moja cera była gładka. W trakcie kuracji zaczęło niestety zastanawiać mnie jedno, a mianowicie moja przesuszona cera. Skóra zaczęła się łuszczyć co rozumiem, że jest normalne, ale ja poczułem wręcz ściągnięcie twarzy. Nie przejmowałem się tym i postanowiłem stosować maść dalej. Niestety było to błędem, ponieważ moja cera stała się jednym, wielkim wiurem. Po prostu zaczęła być czerwona i schodzić mi płatami. Wtedy powiedziałem sobie dość i oczywiście odstawiłem kolejny specyfik. Pora więc uratować cerę i tutaj wkraczają znane Wam już doskonale tabletki Nonacne.

Nonacne

Ten suplement diety już jakiś czas temu wywołał na mnie niesamowite wrażenie. Pisałem Wam już jak działa ten suplement oraz co takiego sprawia, że potrafi zdziałać cuda, jednak dla nowych czytelników przypomnę to raz jeszcze. Tabletki Nonacne to według mnie współcześnie najlepsze rozwiązanie na trądzik. A uwierzcie mi mówi to chłopak, który ma za sobą dużo przejść. Nonacne zwalcza każdy rodzaj trądziku więc poradzi sobie z zaskórnikami, wybuchającymi gejzerami czy trądzikiem hormonalnym. W swoim składzie lek posiada wyłącznie naturalne składniki. Znajdziecie tam czerwoną koniczynę, sarsaparillę, wyciąg z pestek winogron czy liści pokrzywy. Jeśli obawiacie się, że lek będzie działać wyłącznie wtedy kiedy go bierzecie to wyrzućcie te obawy do kosza. Nonacne nie zwlacza samego trądziku tylko jego przyczynę. To sprawia, że jego działanie jest długoterminowe. Jedno opakowanie suplementu to kuracja na miesiąc.
Podsumowując mogę powiedzieć tylko, że dla mnie Aquaclin to totalny niewypał. Zawsze wydawało mi się, że moja cera jest bardzo tłusta jednak to co stało się z nią po tej maści zupełnie wytrąciło mnie z tego toku rozumowania. Jeśli więc borykacie się z wyjątkowo wrażliwą skórą trądzikową, to nie myślcie nawet o tym, aby robić swojej cerze coś takiego. Polecam Wam zatem Nonacne. Lek ten ratował mnie w kryzysowych sytuacjach. Co więcej, jego przyjmowanie jest całkowicie bezpieczne i potrafi naprawdę zdziałać cuda.