Witam Was w to niedzielne południe. U mnie dzisiaj pracowity dzień na kacu. Tak jest, wczoraj imprezowałem z kumplami. Jedyne co mi tylko przeszkadzało w uderzaniu do świetnych dziewczyn, to mój trądzik. Zmagam się z nim ponownie i dlatego też dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowego produktu. Tym razem opiszę dla Was maść Akneroxid. Czytajcie więcej, a dowiecie się mojej opinii o maści i tego czy przyniosła mi ona oczekiwane przeze mnie efekty.

Akneroxid – o maści

Maść Akneroxid znalazłem na jednym z portali internetowych. Jedna dziewczyna polecała ją wszystkim walczącym z trądzikiem. Dlatego też postanowiłem ją przetestować. Maść w swoim składzie zawiera: nadtlenek benzoilu, eter laurylowy, karomber 940, wodorotlenek sodu, kwas edytenowy oraz wodę oczyszczoną. Ten bogaty skład maści pewnie nic Wam nie mówi, więc pędzę z wyjaśnieniami. Te substancje czynne są stosowane do wielu preparatów i kremów na trądzik. Mają one hamować rozwój bakterii odpowiedzialnych za ten specyficzny problem. Dodatkowo składniki te wnikają w głębokie warstwy skóry, dzięki czemu wykazują także działanie przeciwłojotokowe. Oprócz tego maść ma zmniejszać liczbę zaskórników. Jak czytam na stronie polecającej preparat, maść ma działać już od pierwszego użycia. Warto jednak pamiętać o tym, aby stosować ją wyłącznie na zmiany zapalne. Teraz nie mamy problemu z nasilonym słońcem, jeśli jednak ktoś zamierza stosować maść latem, to należy pod nią nakładać krem z dużymi filtrami. Inaczej krem wejdzie w reakcję z promieniami słonecznymi i może oparzyć nam skórę. Co do ceny tego produktu to jest ona nie większa niż 30 zł. Przejdźmy teraz zatem do testowania maści.

Po pierwszym tygodniu stosowania

Po pierwszym tygodniu stosowania maści Akneroxid muszę zauważyć, że ta fajnie ograniczyła mi wydzielania sebum. Dodatkowo lek sprawił, że nowo powstające zmiany zaczęły się szybciej goić. Nadal jednak wyskakują mi nowe krosty, więc maść nie spełnia póki co wszystkich moich oczekiwań. Testuję jednak dalej.

Po trzech tygodniach stosowania maści Akneroxid

Zaczyna się robić niebezpiecznie, ponieważ maść mocno wysuszyła mi cerę. Ta jest cała czerwona i się złuszcza. Stosuję kremy silnie nawilżające, jednak to nie pomaga. Co do krost, to te nadal się pojawiają. Moją szczególną zmorą są podskórne grudki. Zastanawiam się czy stosować maść dalej.

Po miesiącu testowania

Niestety dla mnie ta maść stała się tragicznym zakupem. Po pierwsze, moja cera po niej zaczęła się łuszczyć i dostała czerwonego świądu. Musiałem iść z tym do lekarza bo zwykłe kremy nawilżające nie pomogły. Akneroxid wyrzucam więc do kosza i szukam nowego ratunku. Tym razem postawię chyba na jakieś tabletki.

Ratunek dla zniszczonej cery czyli Nonacne

Na jednej ze stron internetowych poświęconych trądzikowi, znalazłem wpis o nowych tabletkach na rynku, czyli Nonacne. To suplement diety, który ma pomóc wszystkim osobom borykającym się z trądzikiem. Zachęcony dobrymi opiniami w sieci postanowiłem więc przetestować produkt. Kupiłem póki co jedno opakowanie. Zanim jednak przejdę do jego testowania, to opowiem Wam nieco o suplemencie.


Nonacne – o tabletkach

Tabletki Nonacne w swoim składzie posiadają czerwoną koniczynę, liść pokrzywy, wyciąg z pestek winogron, sarsaparillę oraz witaminę C i cynk. Powiem Wam szczerze, że przekonuje mnie skład ponieważ wszystkie składniki zawarte w suplemencie są niezwykle naturalne. Co więcej, mają one trafić w źródło problemu, a nie tylko likwidować sam trądzik. Tabletki mają przyczynić się do likwidacji grudek, ropnych zmian, zaskórników i łojotoku. Jak pisze producent ten suplement świetnie sprawdzi się na każdy rodzaj trądziku. Przejdźmy więc teraz do testowania produktu.

Po tygodniu stosowania tabletek

Po tygodniu stosowania Nonacne zauważyłem, że zmiany na mojej twarzy znacznie zaczynają się zmniejszać. Co więcej, lek ten ewidentnie ograniczył wydzielanie sebum. Moja twarz nie jest jednak tak przesuszona jak po Akneroxidzie. Jest ona odpowiednio nawilżona jednak nie tłusta. Pokładam duże nadzieje w tym suplemencie więc testuję dalej.

Po trzech tygodniach stosowania leku

Nie wybrałem nawet całego opakowania, a moja cera wygląda już rewelacyjnie. Zero grudek, ropne zmiany zniknęły, dodatkowo mam mniej rozszerzone pory. Nadal jednak na mojej twarzy zostały blizny i zaskórniki ale sądzę, że Nonacne świetnie sobie z nimi poradzi. Dlatego też zamawiam kolejne opakowanie.

Po testach nowego suplementu diety Nonacne mogę serdecznie Wam go polecić. Jeśli Twoim problemem także jest cera trądzikowa, to koniecznie zakup ten suplement i na własnej skórze przekonaj się, że potrafi zdziałać cuda. Ja już zamówiłem kolejne opakowanie. Teraz Twoja pora, aby całkowicie wyeliminować trądzik.